Wyścigi sidecarów – tym sportem emocjonowała się cała Polska.

Wyścigi sidecarów – tym sportem emocjonowała się cała Polska. Kolejny artykuł z serii Nowa Historia PRL na łamach INTERIA.PL.

Od końca lat 20. w naszym kraju coraz większą popularność zdobywały wyścigi motocykli z wózkami bocznymi – z angielska zwanymi sidecarami. Każdy, kto spróbował jazdy takim “zestawem” wie, że to zupełnie inne doświadczenie niż jazda motocyklem solo. Prawdziwy szczyt popularności takich zawodów przypadł na drugą połowę lat 40. Wtedy do prawie każdego motocykla, zdolnego do ścigania, przyczepiano wózek boczny i ruszano na start.

Na trasie wyścigu sidecarów motocykl BMW model R-12. Był to jeden z najpopularniejszy motocykli Wehrmachtu. Po wojnie z posłużył do zmagań sportowych /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Na trasie wyścigu sidecarów motocykl BMW model R-12. Był to jeden z najpopularniejszy motocykli Wehrmachtu. Po wojnie z posłużył do zmagań sportowych /Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Nasi dziadkowie też lubili wyzwania, adrenalinę i irracjonalne zmagania. Na sukces w takim wyścigu składały się umiejętności kierowcy i wózkarza. Kierowca prowadził motocykl najszybciej jak to było możliwe, a wózkarz (zwany w gwarze motocyklowej “pająkiem”) balansował na zakrętach tak, aby motocykl się nie wywrócił. W przypadku jazdy z wózkiem bocznym, w zależności od kierunku zakrętu, występują bardzo mocne siły wypadkowe, powodujące podnoszenie wózka bocznego do góry lub jego odrywanie się od motocykla. Łagodzenie działań tych sił było głównym zajęciem wózkarza.

Przed wybuchem II wojny światowej wyścigi sidecarów był już dobrze znane w Polsce. Wtedy ścigano się na różnych motocyklach, choć największą popularnością cieszyły się jednocylindrowe, górnozaworowe motocykle angielskie o pojemnościach skokowych 500 – 600 cm³, z lekkimi szkieletami wózków bocznych.

Cały artykuł dostępny na łamach INTERIA.PL

Tomasz Szczerbicki