Prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji. Klamka do samochodu CWS T-1

Oto prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji. Klamka do samochodu CWS T-1.

Zapewne nie wszyscy z was wiedzą co to jest więc pokuszę się o małą prezentację.

Za wikipedią:

CWS T-1 – polski samochód osobowy. Został skonstruowany w Centralnych Warsztatach Samochodowych w Warszawie (stąd jego nazwa), gdzie podjęto jego produkcję w latach 1927-1931.

Historia

Samochód CWS T-1 został skonstruowany przez znanego przed drugą wojną światową polskiego konstruktora inż. Tadeusza Tańskiego w latach 1922-1924. W 1924 wyprodukowano silnik zamontowany w nadwozie importowanego samochodu, a w 1925 zbudowano pod kierownictwem inż.Władysława Mrajskiego prototyp z własnym podwoziem i nadwoziem. Samochód produkowano w krótkich seriach od 1927.

W sumie powstało jedynie około 800 sztuk samochodów w różnych wersjach, w tym ok. 500 osobowych i ok. 300 pochodnych. Stało się tak poprzez wyparcie CWS-ów przez tańsze, składane w Polsce samochody zagraniczne. Oferta obejmowała samochody w wersjach nadwoziowych:

  • torpedo – osobowy z nadwoziem otwartym czterodrzwiowym
  • kareta – osobowy z nadwoziem zamkniętym czterodrzwiowym, 7-osobowy
  • berlina – osobowy z nadwoziem zamkniętym dwudrzwiowym
  • fałszywy kabriolet – osobowy z nadwoziem zamkniętym dwudrzwiowym
  • lekki ciężarowy – dwudrzwiowa kabina, część towarowa do zabudowy jako pick-up lub furgonetka.

Konstrukcja pokazdu

Konstrukcja samochodu opartego na ramie podłużnicowej była bardzo prosta. Nadwozie było drewniano-stalowe. Niezwykłą i niespotykaną do dziś cechą pojazdu było to, że cały samochód można było rozkręcić, a następnie ponownie złożyć za pomocą jednego klucza szczękowego. Wszystkie śruby i nakrętki miały jednakowy rozmiar M10. Dotyczyło to również silnika a jedynym wyjątkiem były świece zapłonowe mające gwintM18. Było to bardzo ważne, gdyż w Polsce międzywojennej brakowało narzędzi, niewiele też było dobrze wyposażonych warsztatów. Dodatkoworozrząd jak i skrzynia biegów składały się z zestawu takich samych kół zębatych. Z tych powodów samochód uważany jest za arcydzieło inżynierii i niezwykłe (do dziś niepowtórzone) osiągnięcie konstruktorskie. Zawieszenie przednie jak i tylne opierało się na resorach piórowych wyposażonych w amortyzatory cierne. Napęd przekazywany był za pośrednictwem suchego jednotarczowego sprzęgła do skrzyni biegówblokowanej za pośrednictwem zamka Yale przed kradzieżą. Układ hamulcowy działał na cztery koła wyposażone w hamulce bębnowe o dużej średnicy.

Po więcej informacji na temat tego bardzo nteresującego pojazdu zapraszam na łamy Wikipedii.

A oto i przedmiot który jest częścią mojej kolekcji.

Prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji! Oryginalna klamka od samochodu CWS T-1.
Prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji! Oryginalna klamka od samochodu CWS T-1.
Prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji! Oryginalna klamka od samochodu CWS T-1.
Prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji! Oryginalna klamka od samochodu CWS T-1.

 

Prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji! Oryginalna klamka od samochodu CWS T-1.
Prawdziwa relikwia polskiej motoryzacji! Oryginalna klamka od samochodu CWS T-1.

Szukajcie – znajdziecie czyli Twitter @T_Szczerbicki #tomaszszczerbicki
Tomasz Szczerbicki
https://www.facebook.com/tomasz.szczerbicki.5
https://plus.google.com/u/0/106319698148660186983/

Giełdy samochodowe w czasach PRL

Giełdy samochodowe w czasach PRL. Pamiętacie jak to kiedyś wyglądało ?

Obok oficjalnych, państwowych kanałów sprzedaży nowych samochodów osobowych, reprezentowanych przez Motozbyt i jego następcę Polmozbyt, bank Pekao a później POL-MOT i Pewex, w PRL istniał również drugi, nieoficjalny rynek, którego głównym polem działania były giełdy samochodowe i ogłoszenia prasowe.

Giełda samochodowa na ul. Dzikiej w Warszawie (rok 1970) /Mirosław Stankiewicz /Agencja FORUM
Giełda samochodowa na ul. Dzikiej w Warszawie (rok 1970) /Mirosław Stankiewicz /Agencja FORUM

Władze starały się bagatelizować zjawisko giełd samochodowych, ale w realiach lat 60., 70. i 80., było to z gruntu skazane na niepowodzenie. Giełdy w historii motoryzacji w Polsce były równie ważne jak sprzedaż oficjalna, a w niektórych okresach nawet ważniejsze. Ich znaczenie było dużo większe, niż by się to mogło pozornie wydawać – giełdy samochodowe były czułym barometrem sytuacji społecznej, gospodarczej i politycznej. Tu, oprócz sprzedaży samochodów, wyznaczano kurs dolara, czy cenę złota. Tu obracano pokaźnymi sumami waluty. Tu załatwiano poważne interesy.

Analiza funkcjonowania giełd samochodowych, w różnych rejonach Polski, w poszczególnych latach, daje dużo prawdziwej wiedzy o tamtych czasach. Trzeba jednak spróbować nauczyć się czytać między wierszami, tak jak robili to nasi rodzice i dziadkowie przez cały czas PRL-u. Zdaję sobie sprawę, że dziś umiejętność ta staje się tak egzotyczna, jak władanie językiem chińskim. Współczesne media dostarczają nam informacje w formie bardzo prostej i klarownej. Cóż, jeżeli chcemy poznać czasy naszych przodków musimy zrozumieć realia w jakich żyli.

Po więcej serdecznie zapraszam na łamy INTERIA.PL

Giełda samochodowa na Żeraniu - październik 1982 r. Cena w
Giełda samochodowa na Żeraniu – październik 1982 r. Cena w “bonach” oznacza cenę w dolarach /Aleksander Jałosiński /Agencja FORUM

Szukajcie – znajdziecie czyli Twitter @T_Szczerbicki #tomaszszczerbicki
Tomasz Szczerbicki

Książeczki PKO. Samochody z losowania, oszczędności bez oprocentowania.

PKO książeczki talony na samochód. Ciąg dalszy ludzkich perypetii w PRL.

To już kolejny artykuł z cyklu publikowany na łamach INTERIA.PL

Zapraszam do lektury

To było ciekawe zjawisko społeczno-gospodarcze. Ludowe państwo polskie starało się, jak mogło, zmusić ludzi do oszczędzania. Nie chodziło bynajmniej o dobro obywateli, ale o ściągnięcie jak największej sumy pieniędzy z rynku wewnętrznego.

Książeczki oszczędnościowe PKO. Kto to jeszcze pamięta.
Książeczki oszczędnościowe PKO. Kto to jeszcze pamięta.

O skali tego przedsięwzięcia świadczą najlepiej liczby: w 1966 roku w obiegu było 19 500 000 książeczek oszczędnościowych PKO z pełnymi wkładami uprawniającymi do brania udziału w losowaniu samochodów!

Ludność Polski liczyła wówczas 31,5 miliona. Wynika więc z tego, że 62 proc. społeczeństwa posiadało książeczki oszczędnościowe umiejscowione

Po więcej zapraszamy na INTERIA.PL

Tomasz Szczerbicki