Prywatna Kolekcja

Prywatna Kolekcja

Postanowiłem zaprezentować zbiory mojej prywatnej kolekcji. Prywatna kolekcja to dział w którym co kilka dni będę dodawał fotografie nowych eksponatów. Nie jest to nic wielkiego, ot, takie małe prywatne zbiory ku pamięci minionych lat…, ale są one świadomie ukierunkowane i realizowane z konkretnym planem. Ów plan to chronologia i specyficzna opowieść historyczna.

Ku utrapieniu żony (oczywiście żartuje – moja wspaniała żona jest tolerancyjna i wyrozumiała, a nawet wykazuje zainteresowanie, kiedy pokazuje jej nowo nabyte „białe kruki”) kolekcjonuje kilka zbiorów tematycznych:

      1. Zabytkowe motocykle. Trafiały się też samochody, ale sporadycznie i raczej z przypadku.
      2. Archiwalne czasopisma motoryzacyjne.
      3. Archiwalne czasopisma z okresu II wojny światowej.
      4. Archiwalne fotografie i dokumenty motoryzacyjne – samochody, motocykle, pojazdy wojskowe.
      5. Militaria związane z I i II wojną światową, m.in.:
        • wyposażenie wojskowe, fotografie, dokumenty, itp.
        • kanistry, bańki i beczki wojskowe,
      6. Militaria związane z Wojskiem Polskim z lat 1918 – 1939, m.in.
        • wyposażenie wojskowe, w tym hełmy używane przez żołnierzy polskich,
        • fotografie umundurowania i uzbrojenia,
      7. Fotografie pojazdów transportowych i bojowych Wojska Polskiego z lat 1945 – 1990.
      8. Książki ciekawe, wartościowe, w różny sposób głęboko poruszające – historyczne, powieści, biograficzne – literatury polskiej i zagranicznej. Oczywiście jako pierwszą, najlepszą, ponad wszystko uznaję „Mistrza i Małgorzatę” oraz prawie całą twórczość Marka Hłaski i Sergiusza Piaseckiego, ale oprócz tego jest jeszcze kilkaset innych ciekawych książek.
      9. Wspomnienia, wywiady, relacje… ze zwykłymi, ale ciekawymi ludźmi.

Wszystko zaczęło się od motocykli i militariów. Pierwszy zabytkowy jednoślad kupiłem w 1984 roku. Potem przyszły rzeczy pochodne – fotografie, czasopisma, dokumenty i inne. Kolekcjonerska ewolucja – wraz z coraz głębszym poznawaniem poszczególnych tematów – rozszerzała kręgi zainteresowań.

Przez lata uzbierało się tego sporo. Strona internetowa daje możliwość podzielenia się z Wami radością posiadania tych eksponatów, co niniejszym pragnę uczynić.

Przez lata, równolegle ze zdobywaniem kolejnych eksponatów, poszukiwałem również informacji o nich i czasach, w których powstały lub były używane. Dziś oprócz motoryzacji – o której najwięcej publikuję – wiem co nie co o wyposażeniu i uzbrojeniu wojskowym oraz historii politycznej i społecznej ostatnich 200 lat.

MILITARIA – WSZELKIE DO 1945 ROKU

Kanistry, bańki, beczki wojskowe

Choć jest to dość uciążliwe (dla mieszkańca typowego bloku) kolekcjonuje kanistry i bańki wojskowe. Uważam, że w historii motoryzacji są to przedmioty trochę lekceważone, a niewielu zapewne wie, że tylko w II wojnie światowej powstało ich kilkadziesiąt milionów (!) sztuk. Każda taka „bańka” niesie ze sobą bagaż historii. Może nie potrafi tego powiedzieć, ale emanuje to z niej. To jest specyfika oryginalnych eksponatów – może podniszczonych i przyblakłych, może uszkodzonych lub zużytych, ale będących świadkami historii. To mistyczna magia oryginałów, która staje się obsesją kolekcjonerów we wszelkich rodzajach zbieractwa.

Obecnie posiadam 10 kanistrów wojskowych: 2 amerykańskie (benzynowy i wodny); 1 angielski (benzynowy); 1 polski (benzynowy); 6 niemieckich (5 benzynowych i wodny).

[catlist name=kolekcje_kanistry]

POSZUKUJE NADAL:

  • Polskich kanistrów wojskowych z lat 30, o pojemnościach: 2, 4, 10, 15 i 20 litrów oraz beczek 50 i 200 litrowych,
  • Niemieckich kanistrów z oznaczeniem SS oraz kanistrów produkowanych przez Niemców dla wojsk sprzymierzonych (Włochów, Węgrów, Rumunów, itd.),
  • Kanistrów amerykańskich na wodę z pierwszych lat wojny.

Moja kolekcja została podzielona na kilka różnych sekcji do których sukcesywnie będę dodawał nowe znaleziska. 

 

Łuski karabinowe, pistoletowe i artyleryjskie

Są to przedmioty najczęściej chyba kolekcjonowane przez miłośników militariów. Ja również mam kilkanaście.

[catlist name=kolekcje_pociski]

Pamiątki motoryzacyjne

Różności wszelakie związane z motoryzacją.

[catlist name=kolekcje_motoryzacja]

Archiwalne fotografie i dokumenty

Jeżeli liczyć na sztuki, to tego mam najwięcej. Prawdopodobnie ok. 5000 – 7000. Lata zbierania. Spektrum tematyczne i czasowe bardzo szerokie – od przełomu XIX i XX wieku do roku 1990; od krajowych motocykli WSK i samochodów Syrena do światowych szczytów finezji konstruktorskiej, czyli wyścigowych Bugatti, mercedesowskich „Srebrnych Strzał” i bolidów Auto Union.

[catlist name=kolekcje_dokumenty]

Archiwalne czasopisma motoryzacyjne

Niebawem coś pojawi się i tu. A dla rozpalenia ciekawości wspomnę tylko, że w latach 1911 – 1939 ukazywało się w Polsce blisko 40 (!) periodycznych czasopism motoryzacyjnych (samochodowych i motocyklowych). Podkreślam – periodycznych, nie wspominając już o setkach jednorazowych wydawnictw okolicznościowych.

[catlist name=kolekcje_czasopisma]

Zabytowe motocykle i samochody

Sporo tego było, ale rotacyjnie. Jeden pojazd po pewnym czasie zastępował inny. Działo się tak z powodu nieokiełznanej młodzieńczej ciekawości „nowego” i ograniczonych możliwości finansowych. Pierwszy zabytkowy motocykl – SHL 125 M05 – kupiłem w 1984 roku. Pierwszy samochód – Warszawa M20 – kupiłem w 1987 roku. Dalej już szybko poszło. W obu sferach dążyłem jednak do posiadania pojazdów przedwojennych, ostatecznie wojennych, co niebawem nastąpiło. Pojazdów było dziesiątki. Trafiały się nowe okazje, a nie było  mnie stać na posiadanie równolegle więcej niż 2 – 3 motocykli, więc…

Moje podejście do motocykli i samochodów było też różne. Jednoślady, określane mianem „weteran”, były kwintesencją hobby. Dwuślady, określane mianem „stare”, były wynikiem ówczesnej sytuacji w Polsce. Dziś owe „stare samochody” to już zabytki, ale ja nigdy do nich tak nie podchodziłem. Owszem, lubiłem je, lecz nie gloryfikowałem. To było zarezerwowane dla motocykli.

Dziś posiadam odrestaurowany motocykl BMW R-35 (350) i szczątki skutera OSA M52, które chce doprowadzić do dawnej świetności. Plany na najbliższy czas to zakup motocykla BSA M20, który chciałbym przygotować w barwach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Zanim uporządkuje ten dział wrzucę tylko zdjęcie jednego z moich najukochańszych motocykli – polskiego MOJ 130. Egzemplarz, który posiadałem, kupiłem w 1995 roku, z powodów ekonomicznych zmuszony byłem sprzedać go w 2005 roku.

[catlist name=kolekcje_pojazdy]

Wojsko Polskie po 1945 roku – pojazdy i uzbrojenie

Niebawem coś pojawi się i tu.

[catlist name=kolekcje_wojsko]

Literatura

Będzie o czym pisać, ale przyjdzie na to czas.

[catlist name=kolekcje_literatura]

Wspomnienia

Tak…, to ciekawy i obszerny zbiór. Będzie o czym pisać. Choć jest to kolekcją duchową, rangą dorównuje najcenniejszym zbiorom materialnym. Cóż mógłbym powiedzieć dla rozpalenia ciekawości – może to, że byłem jedynym polskim dziennikarzem, który przeprowadził wywiad z Ernstem Henne. W historii motoryzacji był on „etatowym” rekordzistą prędkości. Na swoim koncie miał 7 światowych bezwzględnych motocyklowych rekordów prędkości i 69 światowych, drogowych rekordów prędkości w różnych kategoriach. Wszystkie zdobyte w latach 1928 – 1937.

[catlist name=kolekcje_wspomnienia]

Inne

Rower „Antonii Rybowski”

Motocykle i rowery, zwłaszcza te z lat 20. i 30., są ze sobą blisko spokrewnione. Tak się złożyło, że na początku 2013 roku nadarzyła mi się okazja kupna roweru zacnej warszawskiej wytwórni „Antoni Rybowski”. Rower choć zakurzony był w pełni kompletny, a co najważniejsze posiadał oryginalne malowanie. To mnie w nim urzekło od pierwszego wejrzenia i choć był to mój pierwszy zabytkowy jednoślad bez silnika, z zapałem zabrałem się za czyszczenie i konserwację.

Ów rower był w wersji sportowej, model na rok 1938/1939. Z angielskim osprzętem – piasty Brampton, suport Walton&Brown LTD. Po ukończeniu dość prostej renowacji, przywracającej dawną świetność, efekt był oszałamiający. Zwłaszcza oryginalne malowanie i pięknie prezentujące się drewniane obręcze kół marki Labor.

Rower był piękny, ale… szybko zdałem sobie sprawę, że brak mi w nim zapachu spalin (takie zboczenie nabyte przez lata) i barokowej konstrukcji silnika oraz osprzętu, charakterystycznej dla małych motocykli lat 30. To uczucie spowodowało, że po kilku miesiącach sprzedałem rower. Dziś wiem, że zabytkowe rowery to zupełnie inny nurt kolekcjonerstwa. Jak najbardziej zacny i szacowny, ale inny niż stare motocykle. Na razie z rowerami daje sobie spokój, a to postanowienie mógłby złamać tylko wojskowy rower „Łucznik” typ XX – model 35.

[catlist name=kolekcje_inne]

Lista wszystkich przedmiotów w mojej kolekcji:

[catlist name=kolekcje]