Jak we wrześniu 1920 r. polski zagon pancerno-motorowy zdobył Kowel.

Jak we wrześniu 1920 r. polski zagon pancerno-motorowy zdobył Kowel. Kolejny z cyklu artykułów publikowany na łamach INTERIA.PL

W opublikowanej w 1928 r. książce “Samochody pancerne. Historia, organizacja, taktyka, wykorzystanie, zwalczanie” Leonard Żyrkiewicz opisuje zagon na Kowel.

 

Rycina przedstawiająca końcowe walki zagonu na Kowel - ilustracja pochodzi z książki Leonarda Żyrkiewicza
Rycina przedstawiająca końcowe walki zagonu na Kowel – ilustracja pochodzi z książki Leonarda Żyrkiewicza “Co każdy żołnierz o samochodzie pancernym wiedzieć powinien”, Warszawa 1930 /Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Przedstawiamy fragmenty tej publikacji, która językiem obrazowym przedstawia przygotowania do rajdu pancerno-motorowego polskich oddziałów oraz jego finał, jakim było nagłe przedostanie się pod Kowel i błyskawiczne zdobycie tego miasta.

“(…) Oto jak opisuje wypad na Kowel inżynier Morsztyn, który brał w nim bezpośredni udział w charakterze oficera technicznego I kolumny lekkich samochodów pancernych:

I kolumna lekkich samochodów pancernych, pod dowództwem por. Dzięcielewskiego, w składzie 8 Fordów, 2 White’y, 1 Packard i kilku wozów pomocniczych, żegnana niedowierzaniem kolegów warszawskich, wyruszyła w końcu lipca na front północny. Odkomenderowana do 5 armii i przerzucana stosownie do potrzeb z dywizji do dywizji, znajdowała się przez cały sierpień w ciągłych walkach w okolicach Płońska i Mławy, a więc w punkcie, w którym decydowały się losy Warszawy. Kolumna ta, wbrew sceptycyzmowi fachowców i wbrew ograniczonemu swemu pierwotnemu celowi, prowadziła przez cały ten czas samodzielną akcję dywersji daleko na tyłach nieprzyjaciela, przerywając i niszcząc mu komunikację i znosząc mniejsze oddziały słynnego Gai Chana(mowa tu o B. Brziszkianie, dowódcy 3. Korpusu Kawalerii Armii Czerwone – przyp. autora). Dzięki swej niezwykłej nawet na samochody lotności, oddała ona nieocenione usługi pod względem informacyjnym, demoralizującym jednocześnie przeciwnika, szarpanego z niebywałą szybkością w różnych, często bardzo od siebie oddalonych, punktach.
Po więcej tradycyjnie zapraszam na łamy INTERIA.PL

Szukajcie – znajdziecie czyli Twitter @T_Szczerbicki #tomaszszczerbicki
Tomasz Szczerbicki