Giełdy samochodowe w czasach PRL

Giełdy samochodowe w czasach PRL. Pamiętacie jak to kiedyś wyglądało ?

Obok oficjalnych, państwowych kanałów sprzedaży nowych samochodów osobowych, reprezentowanych przez Motozbyt i jego następcę Polmozbyt, bank Pekao a później POL-MOT i Pewex, w PRL istniał również drugi, nieoficjalny rynek, którego głównym polem działania były giełdy samochodowe i ogłoszenia prasowe.

Giełda samochodowa na ul. Dzikiej w Warszawie (rok 1970) /Mirosław Stankiewicz /Agencja FORUM
Giełda samochodowa na ul. Dzikiej w Warszawie (rok 1970) /Mirosław Stankiewicz /Agencja FORUM

Władze starały się bagatelizować zjawisko giełd samochodowych, ale w realiach lat 60., 70. i 80., było to z gruntu skazane na niepowodzenie. Giełdy w historii motoryzacji w Polsce były równie ważne jak sprzedaż oficjalna, a w niektórych okresach nawet ważniejsze. Ich znaczenie było dużo większe, niż by się to mogło pozornie wydawać – giełdy samochodowe były czułym barometrem sytuacji społecznej, gospodarczej i politycznej. Tu, oprócz sprzedaży samochodów, wyznaczano kurs dolara, czy cenę złota. Tu obracano pokaźnymi sumami waluty. Tu załatwiano poważne interesy.

Analiza funkcjonowania giełd samochodowych, w różnych rejonach Polski, w poszczególnych latach, daje dużo prawdziwej wiedzy o tamtych czasach. Trzeba jednak spróbować nauczyć się czytać między wierszami, tak jak robili to nasi rodzice i dziadkowie przez cały czas PRL-u. Zdaję sobie sprawę, że dziś umiejętność ta staje się tak egzotyczna, jak władanie językiem chińskim. Współczesne media dostarczają nam informacje w formie bardzo prostej i klarownej. Cóż, jeżeli chcemy poznać czasy naszych przodków musimy zrozumieć realia w jakich żyli.

Po więcej serdecznie zapraszam na łamy INTERIA.PL

Giełda samochodowa na Żeraniu - październik 1982 r. Cena w
Giełda samochodowa na Żeraniu – październik 1982 r. Cena w “bonach” oznacza cenę w dolarach /Aleksander Jałosiński /Agencja FORUM

Szukajcie – znajdziecie czyli Twitter @T_Szczerbicki #tomaszszczerbicki

Tomasz Szczerbicki